To dziwne. Posiadanie umiejętności doprowadzenia do sytuacji bez wyjścia. W sumie nic dziwnego, że to właśnie najbliżsi potrafią ranić się najbardziej. Ranienie przez obcych to już sprawa bardziej obojętna. Brakuje dawnego porządku, przewidywalności tego co się stanie, braku poczucia tracenia kogoś codziennie na nowo i ciągłego dążenia do odbudowy. Niedopowiedzenia, brak przydatności, brak wiary w to że może być dobrze? To mija i wraca...
czwartek, 24 lutego 2011
poniedziałek, 21 lutego 2011
w zasadzie uczucia z zeszłego tygodnia...
Ostatnio się pogubiłam. Chociaż teoretycznie można powiedzieć, że powoli się odnajduję. Z drugiej strony nie warto zapeszać (zapeszać - głupie słowo). Zresztą "powoli" to dobre określenie.
wtorek, 8 lutego 2011
poniedziałek, 7 lutego 2011
razem.
Dobrze mieć Dominikę. Najlepiej ma się Dominikę wtedy, kiedy nic nie ma sensu. Bo potrafi go dla mnie odnaleźć. Daje mi świadomość, że jest dla mnie. Najlepiej jest móc być dla niej. Dzięki niej wiem już wiele rzeczy. Wiem, że jest kiedy tego potrzebuję. I wiem co oznacza "razem". Wiem, że mam ją jedną. Ponad wszystko <3
niedziela, 6 lutego 2011
czwartek, 3 lutego 2011
prawda.
Dlaczego? Bo nie wiem tak naprawdę co jest lepsze, jak mam wybierać i czy prawda jest rozwiązaniem. Boję się. Zdałam sobie z tego sprawę. Zwyczajnie się boję, że stracę spokój, uśmiech, pewność o tym kto jest kim. Boję się samotności, lub braku umiejętności powiedzenia tego co czuję. Boję się braku słów, ciszy, niezręczności, zetknięć oczu. W dodatku jestem zła na swój strach. Tak czy inaczej czuję się niebezpiecznie. To też mnie denerwuje.
środa, 2 lutego 2011
Dżek, jak mogłeś.
Czasami nie wiem co powiedzieć. Teraz jest właśnie taki moment. Chyba po prostu mi smutno. Chociaż, może mogłabym powiedzieć w tym miejscu, że: "smutek wywołany tym, że każda piosenka ma swój koniec, nie jest powodem żeby nie cieszyć się muzyką". Co jest również dowodem na to, że nie powinno się śmiać z mojego serialu. Nie sądziłam, że Dżek zada mi taki cios w samo serce. Nie spodziewałam się tego po nim. Jest mi smutno. Po raz drugi. Podobno mam jechać na ich koncert, choćby grali w Bangladeszu. Moje źródło inspiracji i uśmiechu umarło. Smutno. Trzeci. Obecnie utożsamiam się z białą przestrzenią ze środka. Jestem pustką.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




