czwartek, 15 września 2011

9.


Ocieplanie całego osiedla i te jaskrawe kolory. Kto dał zgodę na każdorazową chłostę moich oczu i wprawianie w płacz mojego poczucia piękna? Trzeba przyznać, że wzory szalone i odważne. Dodajmy trochę pikanterii. Ulicę świętego Wojciecha w 80 procentach zamieszkuje grupa społeczna 60+. Może to z uwagi na nich. Może ten wrzaskliwy pomarańcz ma sprawić, że w żyłach znów zacznie gotować się krew i końcówki członków, nie będą już ziały starczym lodem. W zasadzie jestem wdzięczna. Jako całokształt wszystko prezentuje się wyśmienicie. Ta groteskowość osiedla nadała kolorów (o ironio!) niejednemu mojemu szaremu popołudniu. Tak czy inaczej współczuję pani z warzywniaka. Okno naprzeciwko kasy wychodzi dokładnie i tylko na ową wspomnianą już soczystą pomarańczę. Stoi, niby jak zawsze, zamyślona, podparta pod boczki. Spokojna – nic bardziej złudnego! Ten kolor… Buzuje w nim niemy krzyk. Zakładam, że prędzej czy później obudzi się w niej diabeł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz