Ponieważ dzień był wyjątkowo okrutny, dodam dwa pozytywne akcenty. Ich marginalność powinna udowadniać jak zły był dzień. Zawsze jednak jest coś dobrego. Wystarczy otworzyć oczy. O ile teraz w to nie wierzę, o tyle jutro otworzę je na nowo.
Pani choinka, co na balkonie
Siedzi dziś sobie w śniegu tonie.
(Czeka na wiosnę i zasadzenie
W doniczce bardzo marzną korzenie.)
Panie z importu. W kolorze zimy, wspomnieniach słońca.
Z kultury. Polecam film "Artysta". Zupełnie inny klimat. Film niemy, to coś zupełnie niespotykanego przy dzisiejszych możliwościach. Idziemy raczej w technologię niż w oldschool. O ile fabuła dość prosta i przewidywalna, to jednak nie tandetna. Jest prosta, bo taka po prostu ma być. Reżyseria zasługuje na nagrodę. Zdjęcia piękne i czarno białe (!). Film uwalnia od otaczającego nas szumu, huku towarzyszącego superprodukcjom, pośpiechu w którym żyjemy. Dwie godziny czytania ludzkich gestów. Brak dialogów pozwala skupić się na muzyce, która jest swoją drogą przepiękna. Okazuje się, że bez towarzyszącej dzisiejszym czasom dosłowności, tłumaczenia zachowań, bez rozmów bohaterów potrafimy odgadnąć wszystko. Zupełnie inny wymiar kina. Niekoniecznie każdemu musi się to podobać, ale nie można odmówić odwagi (czarno-biały, niemy film w dzisiejszych czasach) i kreatywności reżyserowi. Aktorzy urzekają zarówno pogodą ducha, uśmiechem, jak i mową ciała. Najbardziej rozczulającą "postacią", co może się wydać zabawne, jest pies!
Mam jeszcze cytat, w sumie kompletnie nie kluczowy. Żeby też dużo nie zdradzać, powiem tak: było w filmie pokłócone małżeństwo. W końcu kobieta przyszła ze łzami w
oczach i mówi"Powiedz coś, nie widzisz, że cierpię?!" na co on
odpowiedział jej "są nas miliony". Trochę z przesłaniem, żeby nie patrzeć tylko na siebie.
A dlaczego pies?
http://www.youtube.com/watch?v=Yao13CA62mc&feature=relmfu :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz