Myśli o emigracji silnie szarpią. Szczególnie gdy niewiele ma się do pozostawienia tutaj. Szczególnie, kiedy ma się do pozostawienia coraz mniej. Chociaż czasami jestem pewna, że brak mi odwagi, bardzo lubię o tym marzyć.
***
Ludzie mówią - "oj głupia!
Lepiej robić na drutach,
Niż się puszczać gdzieś w siną dal.
Chociaż życiowa poruta
Choć wciąż chodzisz jak struta
Nie wyjeżdżaj, bo będzie ci żal!"
Ale serce ci szepce -
"Przestań leżeć w kolebce
Dawnych snów i dzieciństwa fal.
Gdy nikogo już nie masz
I w miejscową się zmieniasz
Lepiej jedź, lepiej jedź w siną dal!"
A więc sumarum suma
Gdy odejdzie twa duma
i posłuchasz kogoś, co bądź
Wybierz - ludzi lub serce
(to co mniej cię przewierce)
Spójrz na pociąg i wysiądź lub wsiądź...
Puff... męczące było dzisiaj, męczące i wspaniałe... Za to jutro zapowiada się pracowicie, muszę w końcu odrobić wiele zaległości w swoim niemożebnie trudnym życiu. Aczkolwiek całe jutro już zaplanowane, także nie ma co się przejmować. Ahh.. te zaległości... szkolne.. nieszkolne i ogólno-życiowe. Ostatnio ciągle tylko nadrabiam, jeżdżę po tych szkołach, czy to UE czy UW czy po swojej i szukam wykładowców... na szczęście dzisiaj był ostatni taki dzień, szkoła na plus ;) Jeszcze wiele pracy przy innych rzeczach, ale... dam radę! Dam sobie radę! Ze wszystkim! Tak sobie powtarzam w moim ulubionym miejscu we Wrocławiu. Często tam przyjeżdżam, prawie co dzień... choćby na chwilkę... odpocząć... zrelaksować się... pokontemplować... i spojrzeć z góry na to przepiękne miasto. Tam jest cudowanie! Zupełnie tak jak tu! Tutaj też jest świetnie! Cukierkowo, kolorowo i uroczo. Nie bez powodu otwieram tutaj podbloga :D A teraz idę pobiegać po mojej ślicznej tęczowej ulicy! Baj! ;)
OdpowiedzUsuńJeszcze nie tak dawno nie mogłem się doczekać końca dnia, aby w końcu położyć się w ciepłym łóżku i uciec od tych wszystkich problemów. A teraz nie chcę iść spać, bo nie chcę tracić ani chwili życia... niebawem i tak pewnie zasnę, z przyjemnością padnę na łóżko i zamknę oczy na kilka godzin odlatując w daleką przestrzeń, ale... najpierw tu trochę nabazgrolę... no więc właśnie wróciłem z obchodu mojej dzielni! Kocham tęczową nocą, głucha cisza, wolne ławki, po prostu idealne warunki na spacer, aby trochę potrwać tak nie martwiąc się niczym, nie zaprzątając swojej głowy żadnymi myślami, po prostu iść na przód z uśmiechem na twarzy radując się chwilą. Napisałbym jeszcze z 4 strony a4, ale.. po co? Po co psuć tak piękną ciszę... uwielbiam z Tobą milczeć, nawet gdy Ty nie masz pojęcia, że milczysz ze mną...
OdpowiedzUsuńPowinienem chyba nadawać tytuły tym wpisom, gdyby tak miało być ten nosiłby chyba nazwę - SPAM NUMER DWA ;)
Dzień był świetny! Kocham takie poniedziałki! Zaczął się od tego, że do 12 załatwiłem wszystkie swoje sprawy i nie miałem co robić, a skończyłem na politechnice i jakimś wykładzie o 19 o obcinarkach mechanicznych z którego Nas wyproszono ;/ Żałuję tylko trochę, że znowu opuściłem hiszpański na który chciałem się zapisać od kilku lat, a jak się zapisałem to nie mam czasu, żeby chodzić, ale... oj tam oj tam. Już prawie śpię, jutro kolejny piękny dzień, nie licząc tego, że Panie ortodontki mi będą grzebać w buźce. Potem Squash i początek kariery jako statysta, reszta dnia na UE pójdę sobie tam na jakiś wykład pouczyć się, możesz mi coś polecić? A nie! Wybacz! Ty nie możesz tu pisać, to mój podblog, przykro mi, ale takie są zasady! W ogóle tak z innej beczki to dobroć zatacza krąg i wraca jak bumerang ze zdwojoną siłą- kupiłem żulowi kebaba w budce, pojechałem na myjkę, podchodzi do mnie jakaś podejrzana kobieta i daje mi bilet na myjnie za 40zł ze słowami "Kupiłam, a nie zdążę, więc zostawiam Panu, Miłego dnia!" Ot taka historia ;)
OdpowiedzUsuńZmęczony... a dopiero 17... Zęby mnie cisną, na squasu sauna nie działała, nie jadłem nic oprócz śniadania, masakra, a na tym UE wszystko pozamykane. Aczkolwiek... i tak jest pięknie! Pogoda jest piękna, Wrocław jest piękny. Nie byłem w Żarach już miesiąc, w ogóle nie chcę tam wracać, tu jest tak wspaniale :)
OdpowiedzUsuńSłucham tak sobie muzyczki, oglądam świetny teledysk i myślę, czy by nie olać jutra i gdzieś nie wyjechać
http://www.youtube.com/watch?v=Pitoz76dA0w
Dawno nie byłem nad morzem, oj bardzo dawno. Słońce, woda i piasek pod stopami - jutro? Nie wiem...
Brzuszek już szczęśliwy, zjadł sobie kurczaczka, chociaż ząbki trochę narzekały z bólu. A teraz się uczę na kolokwium. W ogóle co raz trudniej mi tutaj blogować, bo co post dostaje bardziej skomplikowane obrazki antyspamowe :o
OdpowiedzUsuńPrzyrywnik muzyczny
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=OmLNs6zQIHo#!
Uczę się zwrotów angielskich, jestem akurat przy:
grinning from ear to ear
i jakoś od razu mi radośniej :)
A teraz jadę sprawdzić co słychać na Nowym Dworze, bo dom pusty i nudno tutaj :(
Do zobaczenia!
śpię
OdpowiedzUsuńI znów wracam tu, do mojego podbloga, któremu mogę powiedzieć wszystko... czasami dobrze jest wyrzucić coś z siebie... o czym dziś zapostuję? Przywitanie wiosny? Wyspa? Będzie ciężko, bo pamiętam tylko, że tańczyłem w daytonie, dostałem 8 darmowych kanapek w niezdrowym macu, umarłem pod płotem na jakiejś budowie, wracałem 5 nocnymi do domu błądząc od pksu do dominikańskiej przez grunwald, aż w końcu dojechałem, spacerkiem do domu, a tu już żabka otwarta, a niebo jasne ;/
OdpowiedzUsuńPrzerywnik muzyczny:
http://www.youtube.com/watch?v=Q-03ePM1GM8
Napiszę coś co mi leży na sercu, smutną prawdę życiową, chociaż pewnie będzie zrozumiała tylko dla mnie, bo piszę chaotycznie przez to, że jestem jeszcze ********any...
Dawno nie piłem.. w końcu musiało to nastąpić..
niby to źle..
niby to niezdrowo..
niby umiem się bawić bez alkoholu..
niby alkohol psuje efekty ciężkiej pracy nad sobą..
niby głupio jest pić..
Ale...
Te wszystkie ograniczenia, wymówki, myśli typu "co inni sobie pomyślą", błędne przekonania i granice...
Wszystko znika.. kłamstwa.. ograniczenia.. wymówki.. nie ma już nic. Wraz z otwarciem butelki budzi się prawdziwe "ja" w każdym człowieku... budzi się pełna szczerość i otwartość na ludzi.. byłem na wielu imprezach nie tykając się nawet kropli alkoholu...
ale to dzisiaj w nocy robiłem co tylko zapragnąłem, poznałem wielu nowych ciekawych ludzi.. to nic, że nie pamiętam już nawet ich imion - i wzajemnie. To nic, że z większością się nawet nigdy nie spotkam drugi raz... ważne jest to, że bawiliśmy się świetnie mimo, że nikt nikogo nie znał...
Przerywnik muzyczny:
http://www.youtube.com/watch?v=1HGLoUsSxi8
A w życiu codziennym? Szare ponuraki myślące tylko o tym jak wypadną przed innymi. Ludzie boją się robić rzeczy które chcą robić tylko ze względu na możliwość wyśmiania przez choćby nieznajomego. Ludzie boją się próbować nowych rzeczy których zawsze chcieli spróbować, tylko dlatego, że na początku im źle idzie, zostają wyśmiani przez jakiegoś toksyka i już nigdy tego nie ciągną dalej. Niby łatwo jest powiedzieć "mam wyjebane na innych", ale znaczna większość która tak mówi po prostu oszukuje sama siebie...
Grubas wyzwolił w sobie szczerą chęć zmiany. Postanowił pójść na siłownię i doprowadzić swoje ciało do ładu. Poszedł pierwszy raz na trening, ktoś się z niego zaśmiał... po czym grubas wyszedł i już nigdy nie wrócił, bo w sercu miał ten obcy śmiech, nie chciał już tego. I nie pomyślał, że ten śmiech to tylko śmiech zazdrośników, toksycznych ludzi którzy wyśmiewają wszystko co robimy tylko po to, żebyśmy się przypadkiem nie wzbili o poziom wyżej od nich. A śmiech ten po pół roku i tak zmieniłby się w słowa podziwu i zazdrośći w konsekwencji i dążeniu do celu...
Ludzie krytykują wszystko co robimy, choćby nawet sami chcieli to robić, ale nie mają tyle odwagi. Nie mają jaj by zmienić swoje życie na lepsze, bo łatwiej jest im robić wszystko, żebyśmy również zostali na tym samym poziomie. Ludzie krzyczą nie ryzykuj, bo boją się, że wygrasz i będziesz lepszy od nich. Zamiast wspierać się i wspinać razem na szczyty tego świata, wzajemnie pomagając sobie i osiągając co raz wyższy poziom życia. Aczkolwiek nie... przeciętny Kowalski bardziej niż nowego auta pragnie, żeby to sąsiad stracił swoje. Ludzie wzajemnie ciągną siebie w dół wspólnie osiągając dno, a z tego wyścigu szczurów uciec jest ciężko...
Jezuniu..
ale jestem pijany..
idę spać..
oO! Patrząc na powyższy post, stwierdzam, że muszę częściej blogować napity, przynajmniej nie muszę się zastanawiać o czym pisać. Ahh jest trzecia w nocy, a ja właśnie wyruszam do Żar po to, żeby wieczorem znowu tutaj wrócić.
OdpowiedzUsuńZe względu na pusty dom, ostatnie dni mijają mi na burzach myślowych, doszedłem do wniosku, że czas na zmiany, wielkie zmiany...
Muzyczne zakończenie:
http://www.youtube.com/watch?v=1H6sVSKPTZ4
Hm... tak sobie myślę pisząc tutaj, że zawsze chciałem mieć pamiętnik, aby kiedyś nie znikło to co jest teraz. Jednak zawsze uważałem to za takie trochę dziwaczne i dziewczęce... w sumie nadal tak uważam.. dlatego mam tego bloga któremu mogę opowiedzieć wszystko :)
OdpowiedzUsuńNie wróciłem do Wrocławia
postanowiłem zostać
uporządkować wszystko tutaj
zaczynając od strychu i piwnicy
przez garaże i starą halę
dorwałem się do kartonów sprzed 10 lat
czarno-białe zdjęcia, winylowe płyty, kasety
autografy, pamiątki, wpisy znajomych w notesie
niewiarygodne ile wspomnień mogą nosić takie rzeczy
niby materialne, namacalne, a jednak zawierające
w sobie tyle chwil, tyle momentów, pięknych lat...
Właśnie przeglądam winyle Edith Piaf
http://www.youtube.com/watch?v=LfmguyDRBwU
Są też zdjęcia kiedy byłem małym bobaskiem, zdjęcia sprzed 20 lat w moim domu, w tym samym domu co dziś, w tym samym salonie w którym jestem teraz, tym samym, a jakże innnym...
Zaraz obok wcześniejsze kartony. W tych z kolei kolekcja płyt metallicy, helloween, iron maiden. Ah te czasy kiedy byłem Rockowcem, ubierałem się w glany, cały na czarno w koszulki zespołów, tyle się zmieniło. Przyszła pora na miłość do Scorpionsów (którzy w sierpniu zagrają koncert we Wrocławiu, pomimo zakończenia kariery dwa lata temu), Frieddie wraz z Queenem. Później byłem punkrockowcem, prawie co weekend jeździłem na koncerty. Czy to Hey, czy Strachy na Lachy, Pidżama Porno, Happysad, Akurat. Potem przeistoczyłem się w skejta, w osiedlowego chłopaka który nie mieszkał na osiedlu, zamiłowanego w rapie, podróżującego pociągami po rapokoncertach w całej Polsce w wielkich bluzach, ale nigdy szerokich spodniach :) Tyle epizodów, tyle chwil, tyle zmian, piękne czasy. Niczego nie żałuję.
http://www.youtube.com/watch?v=3JwGDJ1G0g8
http://www.youtube.com/watch?v=SUMcA--ejOc
http://www.youtube.com/watch?v=W1jIuwYGIrU
http://www.youtube.com/watch?v=jcnlgHgB0Xc
Dziesięcioletnie kartony z pamiątkami z Przystanku W, zdjęcia z woodstocku, zdjęcia z artystami, zdjęcia na scenie, zdjęcia z Jurkiem, hah.. identyfikatory podpisane moim imieniem i nazwiskiem, zaraz obok moje zdjęcie jako dziesięcioletniego wypierdka, a zaraz obok wielki napis VIP, to się nazywa prestiż :D Zdjęcia i autografy wszystkich artystów którzy kiedykolwiek wystąpili w Zarach na woodstocku, a z większością jeszcze gadałem.. i to nic, że ledwo umiałem sklejać poprawne zdania :P
Karton z pamiątkami z podróży z rodzicami jako śmieszny kurdupel. Zasuszone skorupy jeżowców, własnoręcznie złapanych na wybrzeżach Chorwacji. Murzyński bębenek z Tunezji. Malutki żółty samochodzik listonosza kupiony na samym szczycie wieży Eiffla. Skorpion w przeźroczystej kostce z Maroko... tyle wspomnień... tyle radości... ile bym dał, aby przeżyć choć połowę z tego raz jeszcze...
"Lata uciekają jak piastek przez palce"
Przemijanie jest straszne...
Łzy wspomnień są straszne...
A jednocześnie piękne...
A jednocześnie bezcenne...
Tyle już w życiu zrobiliśmy...
Tyle jeszcze czasu przed Nami...
Możemy zrobić wszystko...
Możemy wszystko...
Sami obierzemy swój kierunek...
Sami zadecydujemy gdzie chcemy być...
I właśnie dokładnie tam kiedyś będziemy...
I właśnie tak stworzymy przyszłą przeszłość...
Mam złodzieja! Mam złodzieja!
OdpowiedzUsuńRegularnie czas mi podkrada!
Taka to okropliwa beznajdzieja!
Wielka to jest dla mnie zdrada!
Co dzień minuty mi z zegarka zabiera!
Jak tak dalej pójdzie skończę na dnie!
Co dzień złodziej mnie tak nabiera!
Najgorsze, że to mój komputer kradnie!
Ahh.. właśnie wróciłem z pięknego wrocławwskiego rynku i tak sobie myślę, że muszę tu zamieścić jakieś moje żałosne wywody :D Wciaż mam w głowie to całe przemijanie, mam w głowie ten niemiłosierny czas, który tak pędzie, gdziekolwiek, kiedykolwiek. Jest nie do zatrzymania. Minęło 20 lat, 20 długich szlonych lat życia. Nachodzi mnie zatem myśl czy to już aby nie nadszedł odpowiedni czas? Odpowiedni czas, by zacząć spełniać swoje marzenia?
OdpowiedzUsuńKażdy robił w życiu wiele wspaniałych rzeczy, wiele rzeczy szalonych, szlachetnych, honorowych i pięknych.
Każdy z Nas nosi w sobie wspomnienia które nie wymieniłby na nic innego. Wspomnienia na myśl o których oczy zaczynają się błyszczeć a po policzku spływa mała samotna łza.
Jednakże każdy nosi w sobie również marzenia, które czekają na zreazlizowanie.
Ktoś nosi w sercu sport którego od zawsze chce spróbować, a nigdy tego nie zrobił.
Ktoś nosi w sercu instrument na którym zawsze chciał zagrać, a na którym nigdy nie zagrał.
Ktoś nosi w sercu miejsce które zawsze chciał odwiedzić, a nigdy nie odwiedził.
Ktoś nosi w sercu osobę którą zawsze chciał pocałować, a nigdy tego nie zrobił.
Mimo tego, że serce nosi tak wiele marzeń,
to często one zostają tam na zawsze, nigdy nie wychodząc na światło dzienne.
Ludzie mówią - Kiedyś to zrobię - śmieszne kiedyś jako nigdy nie nadchodzące jutro.
-Kiedyś to zrobię. - Po czym przychodzi życia kres i żal... żal, że już za późno...
Mark Twain Pisał:
"Za dwadzieścia lat badziej będziemy żałować tego czego nie zrobiliśmy niż tego co zrobiliśmy"
A gdyby tak zacząć w końcu spełniać wszystkie marzenia, jedno po drugim, jak w zegarku.
Mark mówi: "Odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań, złap w żagle pomyślne wiatry, podróżuj, śnij, odkrywaj"
Nie tak dawno przeczytałem świetną książkę "Alchemik", niezwykła historia wzbogacona o ogrom wiedzy życiowej.
Szanowny Coelho pisał tam "To możliwość spełniania marzeń sprawia, że życie jest takie fascynujące"
Stety niestety napisał również: "I tylko jedno może unicestwić marzenie - strach przed porażką"
Bywa, że coś w tym jest. Bywa, że ludzie boją się ryzkować, próbować, działać, bojąc się niepowodzenia.
Pieprzony perfekcjonizm. Każdy chce być idealny. Początkujący rajdowiec, chciałby po kilku treningach jeździć
jak Hołowczyc, chuderlak na siłowni chciałby po kilku treningach mieć idealną sylwetkę, a nieudacznik po
kilku miesiącach treningów chciałby nabyć umiejętności Tomasza Adamka.
Bo to przecież wstyd być w czymś początkujacym, bo to wstyd przegrywać, bo to wstyd odnosić porażkę za porażką
w drodze do sukcesu? Nie, prawdziwym wstydem jest nigdy nie spróbować lub porzucać marzenia zbyt wcześnie.
Poddawać się po kilku nieudanych próbach.
A nie od dziś wiadomo
"Poddający się - nigdy nie wygrywa, a wygrywający - nigdy się nie poddaje"
Przypomina mi się refren piosenki Sumptuastiu, chociaż głupio mi to trochę wrzucać, bo nie jara mnie ani
zespół, ani piosenka, aczkolwiek refren mi się podoba.
http://www.youtube.com/watch?v=CKf2frMzOFY
"Bo wiesz! Za tysiąc lat nie będzie nikt pamiętał Nas. Tym jednym życiem trzeba żyć, beztrosko śnić i iść."
Ludzie czasem boją się zrobić coś szalonego tylko dlatego jakby obawiali się, że
robiąc to zepsuliby swoją opinię na tysiące lat, shańbiliby własną legendę czy coś w tym stylu.
Nie to nie wypada, co inni sobie pomyślą, będą gadać, inni będą plotkować, inni będą to i tamto..
Pewnie, przecież to Ci wszyscy inni są najważniejsi w Naszym życiu, a nie my sami...
Życie jest piękne, ludzie są bezczelni...
gdyby na świecie tak nie było nienawiści, zazdrości, żadnych podziałów, żadnej religii czy polityki... just imagine :)
http://www.youtube.com/watch?v=XLgYAHHkPFs
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTak tutaj sobie bloguję i bloguję, aż wypada podziękować za udostępnianie powierzchni blogowej cokolwiek to znaczy :o
OdpowiedzUsuńJestem Ci wdzięczny, tak się denerwujesz, że wrzucam tutaj taką różną muzykę, więc żeby Tobie podziękować wrzucę jedną z piosenek Twojego narzeczonego, która mi się podoba ;)
“I'm in the right place, wrong time? That's how I feel every day!”
To piosenka którą usłyszałem jako jedną z pierwszych śpiewaną przez Pana White'a. W sumie to też moja ulubiona jeśli o niego chodzi. Jeszcze ta koncertowa wersja, prosty tekst, wielka moc i energia. Chciałbym usłyszeć to na koncercie. Szkoda, że nie będzie mi dane :(
http://www.youtube.com/watch?v=H4rYaLBUpLA
Aż sobie puszczam ją na cały głos i śpiewam pod prysznicem, ale Ciii... ! Nie mów nikomu :D
Czasem mam myśli, że jestem jakiś szurnięty, że powinni mnie zamknąć w psychiatryku, że nie nadaję się do życia wśród normalnych... zaraz potem napawa mnie olbrzymia radość, że Ci od wariatkowa mnie jeszcze nie złapali
OdpowiedzUsuń]:-|
Nie możesz tutaj pisać, a może to czytasz, więc chciałbym Ci powiedzieć, że jesteś super! Pozdrawiam z całego serca!
Michał :)
Właśnie się dowiedziałem, że nie zaliczyłem statystyki i czeka mnie warunek :<
OdpowiedzUsuńhttp://www.youtube.com/watch?v=nRAOvZaNvNM&feature=related
Smutno mi, a to szczęśliwy blog. Już nie pasuję tutaj, więc nie będę Cię już nachodził, to koniec moich gorzkich żali...
Dziękuję!
Trzymaj się Asia!
...KONIEC...