Mam czkawkę. Rzadko się ma czkawkę. To dziwne generalnie i
takie jednocześnie śmieszne i denerwujące. Zjadłam dwie łyżeczki cukru, wstrzymywałam oddech i piłam wodę do góry nogami. Pewnie w rzeczywistości przeszła sama z siebie. Poza tym to tylko trochę piwa i
różne dziwne myśli. Wiele tematów. Ale żaden na tyle wyraźny by go poruszyć.
Może babcia. To, że wciąż jest, a umyka między palcami, nie wiedzieć kiedy…
Wiem, że to zmarnowałam lub marnuję. Cholera.
PS: Życiowo parę spraw poszło do przodu. Watro czasami się
przemóc. Plus dziwne samopoczucie, ze względu na brak zgodności w niektórych
sprawach, łamanie cudzych serc i nadchodzące nieuniknione zmiany.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz